Kiedy jednym zdaniem można pokonać firmę windykacyjną

Lubimy, kiedy jednozdaniowe pismo kładzie na łopatki wielostronicowy pozew.

W naszych kancelariach takie przypadki dotyczą najczęściej spraw o zapłatę zaległego kredytu. Firmy windykacyjne, specjalizujące się w dochodzeniu tego typu roszczeń, zasypują sądy pozwami o zapłatę masowo skupowanych od banków wierzytelności. Z uwagi na to, że pozwani to często osoby borykające się z problemami finansowymi, życiowymi, bez szczególnej wiedzy prawnej i ciągle (niestety!) zbyt rzadko korzystające z pomocy kancelarii adwokackich, czy kancelarii radcy prawnego, firmy te wydają się być z góry na wygranej pozycji.

Jednak nic bardziej błędnego.

Przede wszystkim nierzadko zdarza się, że dochodzone przez firmę windykacyjną roszczenie jest po prostu przedawnione. Nie oznacza to, że pieniądze nie należą się z powrotem – bo i owszem, należą się. Nie istnieje już natomiast prawna możliwość, żeby dłużnika do zapłaty długu zmusić. Warunkiem uniknięcia przymusowej zapłaty jest jednak podniesienie zarzutu przedawnienia. Aktualnie sądy nie mogą uwzględniać przedawnienia z urzędu. Dlatego, aby oddalono powództwo z powodu przedawnienia roszczenia trzeba tego jednozdaniowego pisma, w którym dłużnik wskaże: zgłaszam zarzut przedawnienia.

Po drugie. Nawet nieprzedawnione roszczenie może być przez sąd nieuwzględnione. Bo żeby sąd taki pozew o zapłatę uwzględnił, firma windykacyjna musi swoje żądanie udowodnić. Musi wykazać, że to właśnie jej, a nie jakiejś innej firmie ta konkretnie, a nie inna osoba ma taką, a nie inną kwotę zapłacić. Wszystkie te okoliczności firma windykacyjna musi wykazać odpowiednimi dokumentami. Umowami, wezwaniami, zwrotnymi potwierdzeniami odbioru. Czego wielokrotnie po prostu nie robi – czego nasze kancelarie coraz częściej są świadkami.

Jednak w powyższych wypadkach również nie ma co liczyć na to, że sprawę wygra za dłużnika sąd – i „nie trzeba się odzywać”. Przepisy bowiem pozwalają, by w pewnych okolicznościach twierdzenia jednej strony uznać za przyznane przez drugą stronę nawet, gdy ta milczy. Nie wystarczy też jednozdaniowe pismo, by się przed takim pozwem wybronić. Ale pismo, które punkt po punkcie obnaży słabe strony pozwu ma już szanse powodzenia. Takie pismo niewątpliwie może przygotować kancelaria adwokacka albo radcy prawnego.

Ostatnio takie pismo, a dokładniej: odpowiedź na pozew firmy windykacyjnej o zapłatę, sporządzaliśmy dla klientki z urzędu. Jeszcze będąc w kancelarii telefonowała do byłego męża, również pozwanego przez tę samą firmę, z informacją, że już wie, że powództwo jest do oddalenia. Taki wyrok oddalający powództwo ostatecznie zapadł w stosunku do naszej klientki. Jednakże jej były mąż nie zrobił w sprawie nic. Wydany przez sąd wobec niego nakaz zapłaty uprawomocnił się, co ni mniej, ni więcej oznacza kolejną sprawę dla komornika. Ale to już problem, który naszej klientki nie dotyczy – ona wygrała sprawę.